Czy każdy może nosić okulary progresywne? Dla kogo to dobre rozwiązanie, a kto raczej powinien z niego zrezygnować?

Szkła progresywne to najbardziej zaawansowana technologicznie soczewka w optyce – skupia w sobie w zasadzie 3 pary okularów. Zawiera w swojej konstrukcji moce do dali, potocznie mówiąc – do chodzenia, moce do bliży, czyli do czytania. Dodatkowo pośrodku soczewki znajduje się wartość umożliwiająca komfortowe widzenie do odległości pośredniej, czyli inaczej mówiąc do komputera lub kokpitu samochodu.

Szkła progresywne to przede wszystkim doskonałe rozwiązanie dla osób, które mają problemy z widzeniem zarówno z daleka, jak i z bliska. Najlepszym momentem na wybór progresów jest pojawienie się drugiej pary okularów. – Zwykle nasi klienci przez dłuższy czas noszą okulary na stałe, by dobrze widzieć w samochodzie, kinie, by oglądać w nich telewizję. Gdy zaczynają się problemy z widocznością z bliska, pojawiają się drugie okulary z nową korekcją. Wtedy z pomocą przychodzą progresy, są one idealnym rozwiązaniem, gdy chcemy uniknąć „żonglowania” dwiema parami okularów – mówi Ewa Chabielska. – Progresy są wygodne po prostu. Dla przykładu: pani, która wychodzi na zakupy, musi mieć jedne okulary na nosie, drugie zaś włożyć do torebki, by móc je użyć, gdy będzie na przykład chciała przeczytać etykietę na produkcie. To dość niekomfortowe – dodaje.

Okulary progresywne stworzono w latach 50 XX wieku przez firmę Essilor, obecnie najpotężniejszego i najbardziej liczącego się producenta szkieł okularowych, którego zresztą salony Klank Optyk są jedynym partnerem w województwie. – Pierwszymi klientami byli kierowcy. Mieli problemy z jednoczesnym prawidłowym widzeniem obrazu drogi i tego, co dzieje się w lusterkach samochodowych. Progresy były rozwiązaniem zawierającym moce potrzebne do dobrego widzenia tych różnych odległości – opowiada Monika Chojnacka.

Szkła progresywne z zewnątrz niczym się nie różnią od tych tradycyjnych – nie ma linii podziału mocy, tylko płynne przejście od dali do bliży. Wiele osób twierdzi jednak, że jest zasadnicza różnica w ich użytkowaniu – nie każdy może się do nich szybko przyzwyczaić, co więcej obraz czasem „pływa”, a linie proste wydają się zagięte. – To mit. W rzeczywistości tylko mikroprocent osób nie jest w stanie przyzwyczaić się do soczewek progresywnych. Pod jednym warunkiem – dobór progresów musi się odbyć w profesjonalnych salonach optycznych posiadających niezbędna wiedzę i urządzenia do wykonania pomiarów. W naszych salonach wykonujemy badanie korekcji, a następnie pomiary na specjalistycznym urządzeniu – mówi Tomasz Klank.

– Jeszcze nie zdarzyło się, by osoby, które zmieniły okulary tradycyjne na progresywne żałowały tej decyzji. Warunkiem dobrego widzenia w nich jest idealne dopasowanie soczewki progresywnej, dobranej indywidualnie do każdego klienta. Aby to się udało, najpierw przeprowadzamy wywiad z klientem, do jakich aktywności będzie używał okularów, następnie wybieramy oprawę i wykonujemy pomiar do konkretnej oprawy. Trzeba pamiętać, że zupełnie inne soczewki progresywne będzie miała osoba siedząca 12 godzin przed komputerem, a inne zawodowy kierowca. Nieprawidłowe widzenie w progresach to nic innego jak efekt źle dopasowanych szkieł – podkreśla nasz rozmówca.

Często przed zakupem okularów zniechęca też cena. – To, że jest ona wysoka, jest kolejnym mitem. Za okulary progresywne zapłacimy więcej niż za jedną parę tradycyjnych. Należy jednak pamiętać, że otrzymujemy tak naprawdę 3 pary okularów w jednej. Cena progresów kształtuje się mniej więcej na poziomie dwóch par okularów, więc tak naprawdę to rozwiązanie jest nawet tańsze. Wybór szkieł progresywnych jest bardzo szeroki, a przez to i ceny kształtują się na różnym poziomie. Dla każdego znajdziemy odpowiedni produkt – zaznacza Tomasz Klank.